Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł

www.kobiecastrona.wordpress.com

źródło zdjęcia: Filmweb

reżyseria: Antoni Krauze

Zima 1970 roku zaczynała się bardzo przygnębiająco w Polsce Ludowej, zazwyczaj mlekiem i miodem płynącej. Z końcem listopada rząd ogłosił horrendalną podwyżkę cen żywności. Zaowocowało to strajkiem wszczętym przez gdańskich stoczniowców, który szybko rozprzestrzenił się na całe Trójmiasto. Robotnicy żądali dostosowania ich pensji do nowych cen, jednak ich postulaty nie zostały przyjęte. Zdesperowani i rozwścieczeni ludzie wyszli na ulice. Tak rozpoczęła się jedna z najbrutalniej stłumionych rewolt we współczesnej polskiej historii.

W filmie Antoniego Krauzego jest ona ukazana na tle życia jednostek. Rodzina Bruna Drywy, robotnika Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni mimo trudnej sytuacji w kraju cieszyła się swoim małym szczęściem – nowym mieszkaniem z ciepłą wodą i łazienką. Takie luksusy przydarzały się mało komu. W dodatku w ich bloku jedna z rodzin była w posiadaniu pralki Frani, którą za symboliczną opłatą wypożyczała sąsiadom. Sytuacja godna pozazdroszczenia. Taka sobie zwyczajna, skromna rodzina, borykająca się z problemami dnia codziennego została nagle w okrutny sposób wciągnięta w wir małej, wyjątkowo nieudanej rewolucji o tragicznych, bezsensownych skutkach.

Przyznaję, że zaskoczył mnie ten film. Dzieła reklamowane u nas jako najważniejsze wydarzenie filmowe roku, nazywane najbardziej oczekiwaną produkcją, zwykle okazują się żenującymi szmirami o nieznośnym poziomie patosu niezamierzenie przeobrażonego w groteskę przez fatalne kostiumy, czy efekty specjalne. W tym wypadku jednak tak nie było. Dzieło Krauzego jest autentyczne, kameralne i szczerze poruszające.

Siłą tego obrazu jest oszczędność środków. Oglądamy niemal film dokumentalny, dodatkowo wzmocniony przez wplatane w fabułę archiwalne nagrania, które robią niezwykłe wrażenie. Brak tu patosu czy typowej dla polskiego kina historycznego martyrologii, sceny bywają chaotyczne niczym sama rewolta, co według mnie nie jest wcale wadą, a wręcz dodaje autentyczności. Jesteśmy wciągnięci w wir wydarzeń, jakbyśmy sami brali w nich udział nie do końca zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje. Tak jak rebelianci, którzy chyba w najczarniejszych wizjach nie mogli przewidzieć jak bestialska będzie reakcja władz na ich protest. Niemal do samego końca filmu brak jest jakiejkolwiek oprawy muzycznej, co dodatkowo potęguje wrażenie filmu dokumentalnego i surowość scen, ukazanych w przyciemnionych, stopniowo coraz bardziej pozbawionych kolorów kadrach. Okrutne sceny znęcania się wojska i milicji nad strajkującymi, a czasem i nad przypadkowo zbłąkanymi w miejscu walk przechodniami dostajemy w suchej, pozbawionej komentarza formie. Są komentarzem same dla siebie. I dlatego ich wymowa jest tak wielka.

Jeśli chodzi o grę aktorską to zdecydowanie wygrywają młodzi, mniej znani aktorzy. Michał Kowalski i Marta Honzatko jako Bruno i Stenia Drywa są według mnie świetni, w szczególności pani Marta. Starsze pokolenie obsadzone w rolach komunistycznych dygnitarzy gra niestety bardzo sztucznie. Piotr Fronczewski w roli Zenona Kliszko, a zwłaszcza Wojciech Pszoniak jako Władysław Gomułka wypadają zbyt teatralnie, by mogło to wyglądać autentycznie. PRL to czasy nieodległe. Na tyle, by jego ślady pozostawały wciąż obecne w polskiej kulturze i mentalności – wciąż jesteśmy nieufni i zbyt mało dla siebie życzliwi, wrogo nastawieni do władzy i zakompleksieni wobec krajów Zachodu, których historia nie obfitowała aż tak w tragiczne wydarzenia i biedę. Na szczęście jednak stały się na tyle odległe, by historia opowiedziana w filmie „Czarny czwartek” było wstrząsająca i niewyobrażalna współcześnie. I to pokazuje, że takie wydarzenia, jak te z grudnia 1970 roku przyniosły jakiś pozytywny skutek. Legendarny Janek Wiśniewski z ballady nie padł tak zupełnie na darmo.

Linia_ozdobna

Artykuł powstał we współpracy z kanałem SALA KINOWA.

Film można obejrzeć zupełnie za darmo oraz legalnie TUTAJ już od dziś 🙂

Ponadto film bierze udział w projekcie legalnej Kultury – Kultura na Widoku, który startuje 27 maja, o którym możecie poczytać TUTAJ.

Zachęcam! 🙂

Advertisements

One thought on “Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł

  1. Jako film historyczny, przypomnial sytuacje kiedy moj wojek protestowal w Nowej Hucie. Jednakze pewnego dnia zniknal na prawie 2 tygodnie. Sytuacja o tyle smieszna ze moja rodzina bala sie zapytac milicje. Jak juz sie odwazli to milicja powiedziala ze nie ma zadnej informacji, a dopiero po tygodniu potwierdzili ze zostal aresztowany, a ‘jego dalszy los jest nie pewny’. Wszyscy mysleli ze zostal zabity, ale na szczescie wrocil. Byl przesluchiwanyw wiezieniu w Warszawie. Rozmawialem z nim o tym filmie, ktory okreslil jako pokazujacy realia tamtych czasow, choc nie jest pewien jak to wygladalo po tej drugie stronie. Trudno mu nie wierzyc 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s