Zygmunt Miłoszewski: ZIARNO PRAWDY

www.kobiecastrona.wordpress.com

źródło zdjęcia: Empik

Sandomierz to piękne, malownicze miasto. Dość małe niestety. O klimacie adekwatnie małomiasteczkowym. Do tego przestępstw tam jak na lekarstwo, a do najbardziej brawurowych należy kradzież telefonu komórkowego.

Prokurator Teodor Szacki do Sandomierza trafia gościnnie przy okazji pewnego śledztwa, a następnie za sprawą zachwytu jego urokliwością i spokojem w porywie serca postanawia się tam osiedlić. Udaje mu się dostać przeniesienie w pracy i powinien być w siódmym niebie. Ale jakoś nie jest. Nuda. Zgnuśnienie. Życie toczące się powoli. Brak ciekawych spraw do prowadzenia. Teo Szacki jeszcze bardziej cyniczny, niż w pierwszej części gorzko żałuje wyprowadzki ze stolicy. Gorzko żałuje również rozwodu, do którego doprowadził go mało satysfakcjonujący romans (jego rozwój mieliśmy okazję śledzić w „Uwikłaniu”). Zgorzkniały i samotny nie chce ani nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie każdy zna każdego i nawet pani w sklepie zna jego dane osobowe. Próbuje rozwiewać mroki depresji kolejną niesatysfakcjonującą miłostką oraz bez entuzjazmu odkrywa upodobania erotyczne pewnej pani sędzi.

Pewnego dnia jednak los się odmienia. Oto z mroków poranka na brzegu Wisły wyłaniają się zwłoki. Nie byle jakie. Nagie ciało kobiety z wielokrotnie rozpłatanym gardłem, z którego całkowicie spuszczono krew.

Wprawny prokuratorski nos wietrzy wielką sprawę. I rzeczywiście. Sprawa nie tylko jest wielka, ale jeszcze się rozkręca. A wszelkie ślady i poszlaki wskazują, że za wszystkim stoją  jakieś polsko – żydowskie zaszłości. Nie wiadomo tylko, czy zabójca rzeczywiście miał taki motyw, czy celowo nakierowuje uwagę śledczych na nigdy nie do końca wygaszone, ukryte pod płaszczykiem europejskości i poprawności politycznej, ale tlące się uporczywie zarzewie starego znanego problemu: antysemityzmu. Nagle z uśpienia budzą się stare demony, dawno zapomniane legendy o mordach rytualnych i Żydach porywających dzieci na macę.

„Ziarno prawdy” to świetnie poprowadzony, trzymający cały czas w napięciu kryminał o zaskakującym zakończenia, jednak wątek kryminalny jest tu jedynie tłem do pokazania bolączek i przywar polskiego społeczeństwa, tu ukazanego w sosie klimatu małego miasteczka, gdzie każdy zna każdego i pomówienie bywa najgorszą rzeczą jaka może spotkać obywatela, a lęk przed narażeniem się znajomemu bywa silniejszy, niż potrzeba wymierzenia sprawiedliwości.

Znów mamy do czynienia ze świetnie zarysowanymi postaciami, takimi jak inspektor Wilczur czy szefowa Szackiego zwana Misią. Zarysowuje się również, znacznie bardziej niż w „Uwikłaniu” całkiem ciekawa tendencja Miłoszewskiego do kierowania się w stronę powieści obyczajowej, a może i młodzieżowej? A wszystko to na tle pięknych sandomierskich pejzaży i zabytków opisanych dbałością o szczegóły godną przewodnika.

Druga część cyklu o prokuratorze Szackim podobała mi się o wiele bardziej niż pierwsza, o której pisałam TUTAJ, więc nie mogę się już doczekać trzeciej :).

Advertisements

4 thoughts on “Zygmunt Miłoszewski: ZIARNO PRAWDY

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s