Body/Ciało

www.kobiecastrona.wordpress.com

źródło zdjęcia: Filmweb

reżyseria: Małgorzata Szumowska

Już po obejrzeniu trailera miałam takie przeczucie, że to zupełnie coś nowego u Szumowskiej. Ale wiadomo, jak jest z trailerami – zawsze są jakieś pięć razy lepsze, niż sam film ;).

Ale tym razem rzeczywiście, pierwsze wrażenie mnie nie zawiodło. „Body” jest zupełnie inny, niż to, co do tej pory widziałam u tej reżyserki – lekko ironiczny, a przez to zdystansowany i pozbawiony ciężaru patosu, który zaserwowała ostatnio („W imię…)

Mamy więc zderzenie dwóch światów: z jednej strony przyziemny do bólu, zblazowany do granic cynizmu Prokurator (Janusz Gajos), topiący żałobę po śmierci żony w codziennym kieliszku czystej. Tego człowieka nic już nie ruszy – ani kołyszący się na drzewie wisielec, który po odcięciu od gałęzi nagle wstaje i oddala się chwiejnym krokiem, ani pocięte zwłoki noworodka znalezione w publicznej toalecie, ani własna córka bulimiczka znaleziona na podłodze łazienki po kolejnej nieudanej próbie samobójczej (w tej roli fenomenalna debiutanka i amatorka Justyna Suwała).

Na drugim krańcu szali pani Ania (Maja Ostaszewska): terapeutka, która po śmierci synka odkryła w sobie niezwykłą zdolność kontaktowania się z zaświatami. Uduchowiona, wrażliwa, samotna i aseksualna do szpiku kości.

Zderzenie tych dwóch skrajności ma miejsce w ośrodku terapeutycznym dla osób z zaburzeniami odżywiania, do którego trafia Olga (córka Prokuratora).

Co wyjdzie z tego spotkania? Nie romans, nie. Nie o tym jest to historia. To film o cielesności w różnych wymiarach oraz o jej konfrontacji z duchowością.

Czy poświęcenie się sprawom duchowym musi oznaczać rezygnację z fizyczności i seksualności, tak jak to się dzieje w przypadku pani Ani?

Czy śmierć to tylko jej cielesny wymiar, tak jak to widzi Prokurator, codziennie stykający się z różnego typu zwłokami, nie potrafiący już zobaczyć w nich nic ludzkiego?

Dlaczego choroba duszy może mieć tak drastyczny wpływ na kondycję naszego ciała, tak jak to jest w przypadku bulimii i anoreksji, kiedy ciało staje się znienawidzonym wrogiem, choć przyczyny tego stanu tak naprawdę umiejscowione są w duszy?

Czy jest coś po śmierci, a jeśli tak, to czy to coś może zaingerować w naszą codzienność?

Tłem do tych rozważań są nasze polskie bolączki, które dyskretnie przewijają się obok głównych wątków: temat Żydów, aborcji, równouprawnienia, polskich tradycji kultywowanych bardziej „bo tak”, niż ze zrozumieniem i jakąś świadomością tematu, problem alkoholizmu. Wszystko w scenerii blokowisk, zagraconych postkomunistycznych mieszkanek, ciemnych klatek schodowych, starych szpitali.

Urokiem tego obrazu jest poczucie humoru. Przymrużenie oka, z jakim w pewnym momencie potrafią spojrzeć na siebie bohaterowie i oraz oczko, które czasem puszczają do widza twórcy. Dla mnie osobiście kilka epizodów, takich jak taniec nago przyjaciółki Prokuratora granej przez Ewę Dałkowską do piosenki Republiki „Śmierć w bikini”, czy wypowiedzi dyrektora ośrodka – szowinisty to idealne dopełnienie całości.

Osobny akapit należy się Mai Ostaszewskiej za niezwykłą metamorfozę, którą przeszła do tej roli, począwszy od fryzury po sposób chodzenia. Piękna, elegancka i bardzo kobieca na co dzień aktorka przeobraziła się bezbłędnie w zaniedbaną, całkowicie pozbawioną seksapilu starą pannę. Muszę przyznać, że całkiem mi się to podoba, że polscy aktorzy zaczynają coraz bardziej eksperymentować w ten sposób, a nie tylko grać tym, co Natura dała.

No a zakończenie… Zakończenie jest najlepsze ;).

 

 

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s