Zygmunt Miłoszewski: UWIKŁANIE

www.kobiecastrona.wordpress.com

źródło zdjęcia: Empik

Terapia ustawień Berta Hellingera to dość nietypowy rodzaj psychoterapii grupowej budzący wiele kontrowersji. Pacjent przy pomocy terapeuty wybiera spośród innych uczestników terapii reprezentantów członków swojej rodziny i ustawia ich w przestrzeni i według swojego odczucia. Ustawienie pokazuje układ relacji i zaburzenie sił w rodzinie. Przestawienie wszystkich na właściwe miejsca pomaga pacjentowi rozwiązać wewnętrzne konflikty i uwolnić się od traum rodzinnych. Cóż w niej tak kontrowersyjnego? Dwie rzeczy: według niej do rodziny, czyli inaczej systemu nie zaliczają się jedynie żyjący jej członkowie, lecz także ci zmarli lub w jakiś sposób zapomniani czy wykluczeni. Dziedziczymy ich cierpienie i winy i jesteśmy nimi w jakiś sposób obciążeni. Kolejną jest fakt, iż obce osoby wybrane podczas terapii na reprezentantów członków rodziny podczas ustawienia odczuwają autentyczne (nieraz niezwykle skrajne) emocje osób, których nigdy w życiu nie spotkały, jak gdyby łącząc się z nimi emocjonalnie. Nawet jeśli te osoby już nie żyją. Sam twórca metody ustawień przyznaje, że nie wie, jakie siły tym rządzą, a jedynie korzysta z ich działania.

Pewnej sobotniej nocy w centrum Warszawy, podczas takiej właśnie terapii ginie jeden z jej uczestników, Henryk Telak, niwecząc tym samym plany prokuratora Teodora Szackiego na spędzenie błogiej niedzieli z rodziną. Błogiej w teorii, bo Szacki mimo wieku ledwie 35 lat jest cżłowiekiem potwornie zmęczonym życiowo. Ostatkiem sił zwleka się z łóżka z zamiarem przygotowania żonie i córce śniadania, ostatkiem sił wlecze się do kuchni i ostatkiem sił zabiera się za zmywanie naczyń z poprzedniego dnia, przeklinając się w duchu za zgrywanie nazbyt idealnego męża i ojca w tym jakże patriarchalnym kraju.

I wtedy dzwoni telefon.

Zabójstwo, dokonane w dawnym kościele w centrum miasta, obecnie wynajmującym część pomieszczeń, wydaje się przypadkowym napadem rabunkowym, gdyby nie fakt, że niczego nie skradziono. Co gorsza, każdy z pozostałych uczestników terapii wydaje się być pozbawiony motywu. Terapeuta również. Znużony życiem, a zwłaszcza samym sobą Teodor Szacki, chwyta się jedynej, choć trochę fantastycznie wyglądającej teorii, iż któryś z rzeczywistych członków rodziny mógł mieć motyw, a jego reprezentant w terapii tak bardzo wczuł się w jego odczucia, iż w ferworze emocji dopuścił się zbrodni. Rozpoczyna się śledztwo, które przybierze niezwykle ciekawy obrót, a nasz pan Szacki spotka plejadę niezwykłych postaci, począwszy od przedziwnych psychologów, przez historyków owładniętych teorią spiskową, a także otrze się o istnienie groźnego półświatka, którego istnienia się już nie spodziewał: dawne służby specjalne komunistycznej Polski.

Na tle kryminalnej intrygi oglądamy sobie współczesną Polskę oczami młodego, choć lekko już zgorzkniałego faceta, który niby mając udane życie rodzinne odkrywa nagle, że w sumie to wszystko, co najważniejsze już chyba za nim i zaczyna tęsknić za powiewem świeżości, za niepewnością, za zakochaniem. I tak jakby bezwiednie, a zdecydowanie niezgrabnie wplątuje się w mały romansik.

Wciągający wątek kryminalny zbudowany wokół ciekawej (przynajmniej dla mnie) teorii psychologicznej to jedno, ale tło obyczajowe jest najmocniejszą stroną tej książki: przemyślenia Szackiego o życiu, o samym sobie, jego znużenie pracą, która była kiedyś wszak powołaniem, jego nieporadność w relacjach damsko-męskich, rozterki, które przeżywa z powodu relacji z żoną, lęk o córkę – wszystko to jest tak prawdziwe i żywe, że niejeden czytelnik mógłby zakrzyknąć: „To ja!” Mnie to się kilka razy zdarzyło.

Zresztą nie tylko Szacki jest tu tak dobrze wykreowany. Wszystkie postaci nakreślone są niezwykle plastycznie i przekonująco. Współpracownicy, jak policjant Oleg Kuzniecow czy szefowa prokuratury Janina Chorko są postaciami z krwi i kości. Niektóre nakreślone lekko karykaturalnie, zabawnie, inne bardziej poważnie, ale wszystkie żyją swoim zyciem, nawet jeśli ich udział w akcji jest epizodyczny. Jest to pierwszy polski kryminał, który przeczytałam z przyjemnością (pomimo rzucających się w oczy od pierwszych stron seksistowskich zapędów, nie wiem, czy to Autora, czy raczej głównego bohatera) i na pewno przeczytam kolejne dwie części serii.

Advertisements

12 thoughts on “Zygmunt Miłoszewski: UWIKŁANIE

  1. A wiesz, że mi się też z wiekiem zmienił gust i upodobania. Kiedyś czytałam więcej, ambitniejsze książki. Teraz oglądam więcej filmów, a książki lubię lżejsze, bardziej rozrywkowe. Starość, nie radość 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s