Miasto 44

www.kobiecastrona.wordpress.com

źródło zdjęcia: Filmbweb

Reżyseria: Jan Komasa

Zanim obejrzałam ten film, nie wiem ile razy usłyszałam i przeczytałam, że jest fatalny. Że bohaterowie są bladzi, wątek miłosny wyssany z palca, a ubranie historii w otoczkę efektów specjalnych i współczesnej muzyki jest nie na miejscu.

Ale mnie się podobało. O ile tak można powiedzieć o filmie, po obejrzeniu którego człowiek jest jak otumaniony ilością bodźców emocjonalnych i wizualnych.

Może dlatego, że w moich oczach samo powstanie jawi się jako bezsensowna rzeź. Myśląc o sierpniu 1944 myślę o dzieciach, których rówieśnicy dziś są przeprowadzani za rękę na drugą stronę ulicy przez nadopiekuńczych rodziców, a które tamtego lata wybiegały na ulice Warszawy z poczuciem misji, jaka dzisiaj towarzyszy ich nastolatkom podczas grania w gry fabularne. Tyle, że tamci mieli tylko jedno życie do dyspozycji. I po prostu szli na pewną śmierć. Myślę też o pięknym mieście zrównanym z ziemią, które nigdy nie odrodziło się niczym feniks z popiołów, ale jako miasto szpetnych komunistycznych symboli, a później szklanych wieżowców. Na nic się nie zdała ofiara złożona ojczyźnie z tych dzieci.

I o tym jest ten film. O krwawej jatce, o porywaniu się z motyką na słońce, o dzieciakach, które chciały się bawić w bohaterów, a kiedy zorientowały się, że zabawa nie jest przednia, do dyspozycji pozostało jedynie histeryczne zaklinanie: „Ja nie chcę umierać, ja nie chcę umierać, ja nie chcę umierać!!!”

Głównymi bohaterami są Stefan (Józef Pawłowski) oraz Alicja „Biedronka” (Zofia Wichłacz), nastolatkowie, którzy wraz z grupą znajomych przyłączają się do powstania w zasadzie w jego przededniu. Trzecią dosyć kluczową postacią jest również Kama (Anna Próchniak). Czyli klasyczny wątek: on i dwie konkurujące o niego dziewczyny. Przy czym na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się Biedronka. I jest to pięknie, naturalnie zagrana rola. Najlepsza chyba w całym filmie, choć Zofia Wichłacz jest absolutną debiutantką na wielkim ekranie. Józef Pawłowicz również całkiem dobrze wypada aktorsko, choć, to prawda: w ferworze wybuchów, krwawych deszczy, strzelanin i przeciskania się przez kanały nie znalazło się dużo miejsca na nadzwyczajne rozbudowanie psychologiczne postaci. Są one raczej pewnymi typami: młodziutka, niewinna dziewczyna z dobrego domu, która w obliczu zagrożenia jest w stanie wykrzesać z siebie siłę, o którą nikt jej nie posądzał, czy osierocony przez ojca chłopak,  który bierze na swoje barki zbyt duży jak dla nastolatka ciężar opiekowania się mamą w depresji i młodszym braciszkiem.

Tutaj taka dygresja: na początku filmu jest scena, w której Stefan, przystępując do powstania za plecami matki żegna się z bratem. Był to moment, w którym szczerze miałam łzy w oczach. Mały aktor (Filip Szczepkowski), który zagrał braciszka Stefana, zrobił to w fenomenalny, niezwykle autentyczny sposób. Według mnie to najlepsza scena w całym filmie.

Ogólnie film jest raczej skierowany do młodzieży i młodzieżowym językiem przemawia: obrazy są przejaskrawione, jakby komiksowe, dynamika przypomina grę komputerową, zaś niektóre sceny, takie jak groteskowo pokazany moment krwawego deszczu, który miał miejsce po eksplozji przy ulicy Kilińskiego albo mocno metaforycznie ukazana chwila klaustrofobicznej paniki, w którą wpada przeciskająca się kanałami ściekowymi Biedronka oddziałują niezwykle silnie na emocje widza właśnie przez to przerysowanie. To nie tylko pokazanie, co się wówczas działo, ale również zobrazowanie subiektywnych emocji uczestników tej sytuacji: ich potwornego, nie dającego się wręcz opisać strachu.

Rozumiem osoby, które krytykują ten film. Komasa zrobił go bardzo niekonwencjonalnie, a w Polsce nie takie mamy podejście do ran narodu. W dodatku to pierwszy fabularny film o Powstaniu Warszawskim, który powstał i od razu takie coś: główny bohater w zwolnionym tempie biegnie pod ostrzałem kul przez cmentarz, a w tle słyszymy „Dziwny jest ten świat” Niemena. Albo scena erotyczna (jak dla mnie zupełnie zbędna) wśród erupcji wystrzałów ukazanych za pomocą animacji przypominającej fajerwerki. No skandal. Ale ja podczas tego Niemena pomyślałam: dobra, ale gdyby to nie był w ogóle polski film. Nie o polskim, najgorszym ze wszystkich, powstaniu. Gdyby go odciążyć z martyrologii narodowej. Te wszystkie zabiegi wydawałyby się zupełnie OK. To fakt, że jest właśnie o Powstaniu Warszawskim sprawia, że forma oburza. Przyzwyczailiśmy się do innej stylistyki, w której czcimy wszelkie narodowe upadki.

A może to jest początek nowego: godzenia się z naszą traumatyczną przeszłością bez stawiania jej na piedestale. Bez kultu wzniosłej, choć jakże druzgoczącej porażki. Jeśli tak, to jestem za.

 

 

 

 

 

Advertisements

5 thoughts on “Miasto 44

  1. Ja film odebralem podobnie. Nie wiem czy zauwazyliscie, ale koncowka byla szczegolnie ciekawa.

    Jest tam scena kiedy do Biedronki podchodzi SSman i… (ja zabija) … w scenie kiedy glowny bohater przychodzi do tego samego miejca w szpitalu obok gory cial sa zwloki ubrane podobnie jak ona, a na ‘wyspie’ na wisle jest juz sam i nigdy by z nia tam nie mogl byc bo przeciez ona nie umiala plywac! (scena z nauka plywania)

    Podobala mi sie sytuacja ‘rozdwojenia’ bohatera, kiedy to nie wie jaka dziewczyne wybrac. Bo z jednej strony jest Biedronka – ‘nazwijmy to dziewczyna dobra na czas pokoju’ (chcaca sie ratowac przezyc), oraz ta druga ‘na czas wojny’ dajaca mu ekstytacje i adrenaline, ktorej jako mlody czlowiek, jest glodny 🙂 Mozna to porownac do dylematu mlodych ludzi z powstania ktorzy mogli wybrac ucieczke lub walke, a to poczesci wyjasnia dlaczego walczyli jakkolwiek tego nie oceniajac.

    (sorki za brak polskich znakow)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s