Kosogłos, cz.1 II The Mockingjay

kosogłos

reżyseria: Francis Lawrence, na podstawie powieści Suzanne Collins: “Kosogłos”

Z tego, co czytam w Internecie, pierwszy odcinek ostatniej części “Igrzysk Śmierci” generuje skrajnie odmienne opinie.

Poznajcie zatem i moją 🙂

Nie będę Was katować opisem fabuły, którą wszyscy chyba już znają, ale jeśli ktoś jeszcze jej nie poznał, możecie zajrzeć do mojej recenzji książek pani Collins :).

A jeśli chodzi o “Kosogłosa”, zaryzykuję stwierdzenie, że ten film jest lepszy niż książka.

Jeszcze wyraźniej, można powiedzieć: jak na tacy jest w nim pokazana straszliwość totalitaryzmu oraz potęga propagandy, która okazuje się aż do groteskowości ważniejsza niż broń czy czyjekolwiek rzeczywiste racje. Fakt, że Panem to świat fikcyjny czyni ten przekaz bardziej uniwersalnym, wyolbrzymionym, a przez to uderzającym bez odciągających uwagę wycieczek politycznych.

To, co jest również lepsze niż w książce, to postać Effie Trinket grana przez Elizabeth Banks – w powieści nie wydawała mi się tak zabawna, jak w filmie. Jeden z najlepszych zabiegów twórców, a być może i samej aktorki to humor wprowadzany przez tę postać – dość dyskretny, ale inteligentny, czyli taki jak lubię. Obniża to również trochę poziom patosu. Zdanie wypowiedziane przez Effie (jak zwykle w kontekście wizerunku medialnego Katniss), „Każdą starą rzecz można przerobić na krzyk mody, na przykład demokrację” to majstersztyk, biorąc pod uwagę, że uchodzi ona za osobę najmniej zorientowaną politycznie w całym tym rozgardiaszu wojennym.

Jeśli chodzi o wizerunek medialny Katniss właśnie: ironią losu staje się fakt, że stając na czele powstania jest zmuszona do uczestnictwa w tej samej grze, do której wcześniej zmusił ją Kapitol podczas Głodowych Igrzysk.  Znów staje się produktem, wykreowaną postacią, ubieraną, malowaną i ustawianą na scenie przez specjalistów i w której usta wkładane są specjalnie napisane przemowy, zaś  w najbardziej druzgocącym i intymnym momencie pędzi za nią kamerzysta, a reżyser krzyczy: „Katniss! Co chcesz teraz powiedzieć prezydentowi Snowowi?! Katniss?!” Reality show must go on. Nieważne po której stronie barykady ustawiona jest kamera.

Amerykanie pod względem obsesji na punkcie “imidżu” śmieją się z siebie w tym filmie, ale mimo wszystko reguły gry nie zostają złamane: Katniss jest piękna, czysta i zdrowo wygladająca nawet w najgorszych momentach, główne postaci męskie, czyli Peeta i Gale nierealnie wręcz piękni, a Haymitch nawet na odwyku alkoholowym ma super fryz i hipstersko wystylizowaną czapeczkę 😀 . No ale kino amerykańskie nie jest europejskim i pozostaje jedynie przyjąć to do wiadomości – taki mają klimat :P.

Jest to najbardziej mroczny i „dorosły” film z cyklu, zdecydowanie bardziej dojrzały, niż można się spodziewać po czymś zaklasyfikowanym jako “young adult”. Zarówno powieści Suzanne Collins, jak i ich ekranizacje wymykają się z tego schematu, ocierając się o znacznie poważniejsze treści.

Jeśli chodzi o aktorstwo powiem tylko: jak w każdej roli, w której widziałam Jennifer Lawrence jestem pod wrażeniem jej gry. Natomiast Julianne Moore jako prezydent Coin robi na mnie raczej słabe wrażenie (i te siwe włosy! 😉 ).

Przyznam, że śmiać mi się zachciało na wieść o tym, że „Kosogłos”, został podzielony na dwa filmy. Marketing, chęć jeszcze większego zysku itede. (No i pamiętam, jak podobny zabieg zabił “Harry’ego Pottera”, przynajmniej w moim odczuciu). Ale część pierwsza jest nakręcona z takim rozmachem, że nie dziwi mnie już, że tak się stało. Olbrzymie ruiny Dwunastego Dystryktu, szczegółowo dopracowane wnętrza podziemnej Trzynastki, samoloty, broń, sceny batalistyczne – wszystko to  w książce zostało nakreślone w krótkich i lakonicznych zdaniach, natomiast w filmie zostało ukazane w w imponujących szczegółach, którymi możemy się napawać do woli i bez pośpiechu. To spowolnienie akcji, które wyraźnie da się zauważyć w porównaniu z poprzednimi częściami, daje również wrażenie ciszy przed burzą, oczekiwania na wielkie “bum”, które, miejmy nadzieję nastąpi w ostatniej części. Szkoda tylko, że zobaczymy ją dopiero za rok.

Zdecydowanie moja ulubiona część.

Advertisements

4 thoughts on “Kosogłos, cz.1 II The Mockingjay

      • Haha 😀 No własnie dla mnie luksus to oglądanie w domu – nie znoszę tłumów, a na dodatek ZAWSZE mam to “szczęście”, że w okolicy siada banda buców (nawet jak to kreskówka) i zapija się piwem 😉

      • No znam to, albo jeszcze siada przed Tobą mega wysoka osoba z kokiem z dredów 😉

        Ale mimo wszystko uwielbiam kina, zwłaszcza studyjne, których akurat w Krakowie nie brak – tu ryzyko spotkania piwoszów – buców jest niskie.

        A na seansie “Kosogłosa”, na którym byłam wcale nie było tłumów, aż się zdziwiłam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s