Bogowie

bogowie

Reżyseria: Łukasz Palkowski

Ujęcie pierwsze:

Docent Religa – wysoki, zgarbiony, o posępnych krzaczastych brwiach, wkracza do prosektorium, by przy akompaniamencie stopera po raz kolejny pobijać swój rekord w wyjmowaniu nieboszczykowi serca. Niczym doktor Frankenstein.

Imponująco odmieniony Tomasz Kot, bardzo zdolny aktor, który postać Zbigniewa Religi dopracował w każdym najdrobniejszym szczególe: począwszy od głosu i mimiki, na gestykulacji i sposobie poruszania się kończąc z całą pewnością może być dumny z tej roli.

Cała fabuła filmu podtrzymuje obraz Religi jako bezkompromisowego „szaleńca ze skalpelem” zafiksowanego na jednym temacie, który nie bacząc na przeciwności losu dąży uparcie do zrealizowania swojego celu. Z jednej strony pełen poświęcenia lekarz, który nie potrafi przejść obojętnie wobec żadnego chorego, z drugiej bezwzględny eksperymentator i samozwańczy demiurg, traktujący pacjentów jak króliki doświadczalne.

Ale to właśnie ten nieprzejednany charakter i niezachwiana wiara, że musi się udać sprawia, że Religa dokonuje niemal niemożliwego. Z pustego, zagruzowanego gmachu w Zabrzu w kilka tygodni robi supernowoczesną, jak na tamte czasy klinikę kardiochirurgiczną, zdobywając dotacje na jej budowę prawie cudem, a potem raz za razem, nie bacząc na opór środowiska medycznego i brak wyczerpujących badań w temacie, ponawia kolejne próby transplantacji serca. Aż do skutku.

Gdzieś tam, w tle, jest Anna Religa, żona lekarza, o której on sam przypomina sobie dopiero w sytuacjach, kiedy wszystko bierze w łeb. I wówczas ona, choć zraniona i wściekła, zjawia się, żeby tę kupkę nieszczęścia, która nagle zostawała z jej męża, zbierać z podłogi, wciąż i wciąż.

Znów pojawia się wątek uległej żony, odsuwanej na dalszy plan i nie branej pod uwagę przy podejmowaniu mających konsekwencje dla obojga małżonków decyzji; żony, która trochę może się i pozłości, ale zaciśnie zęby i się poświęci.

Piszę „znów”, bo pod tym względem „Bogowie” mają punkt wspólny z filmem „Jack Strong”. Tam również żona nie miała nic do powiedzenia w sprawie kluczowej dla niej i jej rodziny, mogła jedynie ponieść jej  konsekwencje.

To pokazuje ciemną stronę życia ludzi uważanych za wielkich/ oddanych wielkiej sprawie: najczęściej są takie aspekty ich życia, które musieli poświęcić i w których nie byli żadnymi bohaterami, ale ludźmi, którzy przedkładali swoje cele nad swoich bliskich.

W tym akurat przypadku, gdyby Zbigniew Religa nie był akurat takim człowiekiem, przeszczep serca jeszcze długo nie byłby możliwy, a całkiem być może, że nie odbyłby się w Polsce. Mgliste reguły „załatwiania” formalności w czasach PRL-u, kłopoty finansowe, brak wyczerpujących badań w temacie i wreszcie duży opór oraz zachowawczość ówczesnego polskiego środowiska kardiochirurgicznego (wielu lekarzy eksperymenty na sercu uważało za moralnie niewłaściwe) i powtarzające się nieudane zabiegi na pewno niejednego skłoniłyby do poddania się.

Tu twórcy filmu, myślę, że całkiem zamierzenie, chcieli wzbudzić w widzach refleksję, jak mało jeszcze zmieniła się polska mentalność od tamtych czasów. Dziś podobne spory toczą się u nas chociażby w sprawie in vitro. Mieszanie pojęć religijnych z medycznymi, ale również: strach przed próbowaniem czegoś nowego, strach przed sukcesem, wszechobecna biurokracja niemal uniemożliwiająca każde przedsięwzięcie. A przede wszystkim: rzucanie kłód pod nogi tym, którzy mimo wszystko jednak ośmielą się próbować.

Oby jak najwięcej było wśród nas takich panów Religów, którzy swoim postępowaniem przyczynią się choć trochę, aby tę naszą zaściankową mentalność pomału zmieniać.

Chociaż niekoniecznie powinni się żenić 😉

Advertisements

6 thoughts on “Bogowie

  1. Już sam zwiastun, fragmenty filmu i wywiad z Tomaszem Kotem utwierdziły mnie w przekonaniu, że to będzie kawał świetnego kina, a jak jeszcze chwalisz i zachęcasz, to jest to pozycja obowiązkowa 🙂
    Oby więcej takich “Religów”!

    • Ogląda się momentami z wypiekami na twarzy, jak kino akcji, a tymczasem trwa operacja 🙂

      No i poczucie humoru też z fajne, takie z puszczeniem oczka do widza 😉

  2. ciekawe skojarzenie watku zony z Jackiem STrongiem. W sumie Walesowa tez mozna dorzucic do tego wora. Ale takie byly czasy, dzisiaj pewnie nie wszystkie by sie tak poswiecily. Niemniej, daleka jestem od ostatniego zdania (nawet jesli napisanego z przymruzeniem oka). Czemu nie powinni, musza miec swoje wentyle. a babki sie na to swiadomie godza, ich wybor.

    • No tak, baba zawsze sama sobie winna 😀
      No w sumie faktycznie, żona chirurga powinna się spodziewać, że coś takiego może mieć miejsce, ale z drugiej strony, jak ktoś sobie bierze żonę, to nie tylko po to, żeby mieć gdzie się zwentylować 😉

      • ale jesli ktos przede wszystkim kocha sie w medycynie, a nie w zonie ( a taki chyba mamy tu, nomem omen, przypadek:) to nie ma zmiluj:)
        zapomnialam dodac, ze doskoanal muzyka do trgo filmu, taki momenatami easy rider, bardzo fajny klimat to zbudowalo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s