Jack Strong

jack strong

reż. Władysław Pasikowski

Jestem zachwycona tym filmem i nie rozumiem, dlaczego dostał tak wiele negatywnych recenzji.

Wybrałam się na niego, bo „wszyscy już byli” i kiedy tak siedziałam na sali oglądając reklamy, nagle naszła mnie myśl: „O Boże co ja tu robię, przecież to thriller polityczny, na pewno umrę z nudów”.

Ale nie umarłam. Jak się okazało, ”Jack Strong” jest kinem szpiegowskim, cały czas trzymającym w napięciu i zrozumiałym w odbiorze zarówno dla Polaka, jak i osoby, która o historii (nie tylko Polski) nie ma bladego pojęcia – moim zdaniem jest to zaleta, a nie zbyt łopatologicznie napisany scenariusz. Jest to też historia o paranoi człowieka, który ciągle się spodziewa,  że zostanie przyłapany na gorącym uczynku, a wręcz jest przeświadczony, że to prędzej czy później nastąpi.

Przy tej okazji chciałabym cofnąć wszelkie kalumnie, które do tej pory rzucałam na Marcina Dorocińskiego: że wszędzie go pełno, gra smętnie i w ogóle to wcale nie jest przystojny. Cofam, cofam, cofam.

Z jego Kuklińskim bałam się solidarnie cały czas. Moja ulubiona scena to jedna z tych z początku działalności Jacka Stronga: rozmowa z Jerzym Skalskim (Zbigniew Stryj). Dorociński nic nie robi, tylko stoi i patrzy, a strach dosłownie wyziera z każdego pora jego skóry. Chapeau bas. I to zbolałe, pełne tragizmu i błękitnej głębi spojrzenie faceta, który jest sam ze swoją podyktowaną wyższym dobrem tajemnicą. Kosztem relacji z żoną czy szacunku syna. No przystojny, można by powiedzieć: aż strach :D.

Jeśli zaś chodzi o Hannę Kuklińską (Maja Ostaszewska), to również jest to kobieta, która się boi. O swoje małżeństwo. Widzi, że coś jest przed nią ukrywane i próbuje dociec, co. Nie jest to jakaś szczególnie rozbudowana postać, to fakt, ale jak dla mnie jest to po prostu kobieta i żona na miarę tamtych czasów.

U Pasikowskiego nie ma miejsca na dylemat pt. „Ryszard Kukliński: bohater czy zdrajca?” W tym aspekcie reżyser nie pozostawia wątpliwości: bohater. Działał w obronie interesów narodu polskiego, a może i całej Europy, a zdrajcą mógł być jedynie wobec Związku Radzieckiego. Sprawy historycznie dwuznaczne nie są szczególnie drążone, a fakty podporządkowane są emocjonującej fabule. Nie można więc powiedzieć, że jest to film historyczny.

“Jack Strong” to głównie kino akcji,  do tego świetnie dostosowane do realiów Polski Ludowej. Znajdziemy tu pełno PRLowskich smaczków: meblościanki, tapety, zadymione pomieszczenia, wódka lejąca się obficie przy każdej okazji, pułkownik Gendera (Zbigniew Zamachowski) noszący w teczce mydło i ręcznik z domu, stare samochody, kilometrowe kolejki etcetera. No i Ruscy. Ruscy przedstawieni w iście hollywódzkim stylu: demoniczni, nieprzewidywalnie brutalni i o nieruchomych niczym maski twarzach. Prawie jak w Jamesie Bondzie.

Coś wspaniałego na weekend.

Advertisements

7 thoughts on “Jack Strong

  1. złe recenzje? ja miałam wrażenie, że wszyscy się nim solidarnie zachwycają. mnie się podobało, bez aż takiego szału:) no i niestety dalej nie lubię Dorocińskiego, wcale mnie nie rzucił na kolana. Reszta i owszem. Czop-chapeau bas. No i Rosjanie!

  2. A ja nigdy nie jestem pewna co myśleć o tego typu filmach w polskim wykonaniu (chociaż Patrick Wilson zawsze cieszy) 😀 Do kina na pewno się nie wybiorę, ale wyczekam i obejrzę jak tylko trafi do TV, bo to pewnie już niedługo 🙂

    • Mnie też się zawsze wydają grubymi nićmi szyte takie filmy w polskim wykonaniu, ale ten jest OK! A co do tego, czy będzie niedługo w TV – z pewnością, skoro “Wałęsę” można już kupić z gazetką “Viva” 😀 Chyba się skuszę, bo nie oglądałam 😀

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s