Ona / Her

ona

Reż. Spike Jonze

W pięknym futurystycznym mieście o wspaniałej architekturze i przeładowanym wysoko zaawansowaną elektroniką pisarz Theodore Twombly (Joaquin Phoenix) wiedzie samotne życie.

Dni sączą się powoli. Theodore wypełnia je pracą, w której na zlecenie pisze pełne pasji i czułości listy miłosne dla innych osób, podczas gdy jego życie osobiste zionie pustką i smutkiem po rozstaniu z żoną. W długie wieczory zabija czas grami komputerowymi, jałowym romansowaniem przez Internet i rzadkimi spotkaniami z parą przyjaciół.

Wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy pewnego dnia poznaje Samanthę (Scarlett Johansson). Dowcipną, inteligentną i zaskakującą. Tak zaskakującą, że Theodore z lekko niedowierzającym uśmiechem na ustach coraz bardziej angażuje się w nową znajomość.

Poznajemy historię miłosną jakich wiele, czyli jedyną w swoim rodzaju i taką samą jak każda inna jednocześnie: pierwsze iskrzenia, pierwsze zgrzyty, odkrywanie wzajemnych podobieństw i różnic, zbliżanie się i oddalanie, ból rozstania.

Jedyne, co nietypowe a zarazem smutne w całej tej opowieści jest to, że Samantha jest systemem operacyjnym komputera. Supernowoczesnym, mającym za zadanie dostosować się do indywidualnych potrzeb użytkownika. Do tego stopnia inteligentnym, że nieoczekiwanie i jakby jako skutek uboczny był w stanie wykształcić osobowość.

Theodore, zraniony po nieudanym, wieloletnim związku z Catherine (Rooney Mara), pogubiony i przeraźliwie samotny szuka bezpiecznej relacji, która da mu miłość, jakiej potrzebuje, ale nie narazi na kolejne rozczarowanie. Znajduje prawie idealny substytut związku z istotą, która zawsze jest tuż-tuż, na wyciągnięcie ręki. Ale nigdy dostatecznie blisko, by można ją naprawdę poczuć. Koniec końców jednak znów musi się zmierzyć z prawdą, że jakby się nie starał to ominąć, love hurts.

Film o zagubieniu pomiędzy głodem bliskości, a lękiem przed cierpieniem i wielką niewiadomą, które ona niesie, czyli o tym, co powoli staje się chorobą cywilizacyjną współczesnego świata. Bez moralizatorstwa, mądrze i bez happy endu. Okraszony magiczną muzyką (Arcade Fire, Owen Pallet), bardzo dobrymi zdjęciami i pełen trochę cukierkowych, ale stylowych wnętrz potęgujących poczucie przestrzeni i pustki niezliczoną ilością okien i ascetycznymi aranżacjami. Znakomite role Joaquina Phoenixa i Amy Adams (wcielającej się w rolę Amy, przyjaciółki Theodore’a). Trochę skojarzył mi się ze świetnym filmem „Miłość Larsa”(Lars and the real girl), który dotyka tej samej tematyki, choć w zupełnie odmienny sposób.

Polecam, mimo uczucia melancholii, które przyczepia się do człowieka na długo po wyjściu z kina. Ale czasem warto się tak na chwilę zadumać 🙂

200x175-tekstROKU

Advertisements

15 thoughts on “Ona / Her

    • Zobacz koniecznie 🙂 Rooney trochę za mało występuje, żeby można się było nacieszyć;) Ale jest godnie, rzeczywiście. No i muza super!

  1. Właśnie dla Amy Adams chcę to obejrzeć (choć ostatnio czytałam w jakiejś recenzji, że to nie jest jeden z jej najlepszych występów). A wspomniane przez ciebie wnętrza zapowiadają się ciekawie, lubię oglądać je na ekranie, lubię sceny w ogromnych, pustych salach (ruchome wielokolorowe tło czasem mnie rozprasza).

  2. Kasjejusz: nie właśnie, to jest chyba pierwszy 🙂 więc nie twierdzę, że to rola jej życia. Ale bardzo mi się podobała w tym filmie. A Ty jesteś jej fanką?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s