Przebudzenie panny Prim

PORTADA SEÑORITA PRIM_2

Witam Was w nowej szacie graficznej. Mam nadzieję, że będzie wygodniejsza do korzystania, niż stara :).

Ponieważ Boże Narodzenie tuż-tuż postanowiłam wprowadzić też odrobinę świątecznej atmosfery.

Przy okazji chciałabym życzyć wszystkim wiernym czytelnikom (tym bardziej sporadycznym też :D) zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.

Dziś opowiem o pewnej książce, która jeszcze nie ukazała się po polsku. Pomyślicie może, że trochę bez sensu, ale wspominałam przecież, że nie piszę na czasie;).  Dziś więc będzie prekursorsko.

Powieść pod tytułem „Przebudzenie panny Prim” (El despertar de la señorita Prim) Natalii Sanmartin Fenollera w Hiszpanii sprzedaje się jak świeże bułeczki. Pierwszy raz ukazała się na początku 2013 roku, a już doczekała się co najmniej pięciu wydań i tłumaczenia na angielski i niemiecki. W Polsce prawa wykupiło wydawnictwo Amber.

Są takie książki, które wyjątkowo przyjemnie czyta się w zimie. Wprowadzają w bożonarodzeniowy błogostan i ta zdecydowanie się do nich zalicza. Bohaterowie bez przerwy chodzą do siebie w gości, na podwieczorki, na których serwują aromatyczną rosyjską herbatę oraz pyszne domowe wypieki. Przy tych wspaniałościach dyskutują o wychowaniu, literaturze, religii a nawet feminizmie. Mają na wszystko czas, robią to, co lubią, a w dodatku jeszcze zarabiają na tym pieniądze. Słowem: utopia.

Utopijne właśnie jest urocze małe miasteczko San Ireneo de Arnois, które w mojej wyobraźni mieści się gdzieś w okolicach granicy hiszpańsko-francuskiej, ale tak naprawdę jego lokalizacja nie jest podana. Zamieszkują je ludzie różnych narodowości. Wszystkich ich sprowadził jeden cel: uciec od pędu i zgiełku współczesnego świata i jego braku poszanowania tradycyjnych  wartości.

W miejsce to pewnego dnia, zwabiona interesującą ofertą pracy trafia Prudencia Prim, młoda kobieta poszukująca harmonii i delikatności. Wydaje jej się, że miasteczko będzie dla niej idealne. O dziwo okazuje się być inaczej i to już od pierwszego dnia.

Staranne wykształcenie, jakie odebrała, zdobywając liczne tytuły naukowe okazuje się być przeszkodą w zrozumieniu filozofii życia mieszkańców San Ireneo, a także jej szefa, mężczyzny osobliwego. Autorka nie mówi nam o nim nic: nie opisuje jego wyglądu, wieku a nawet nie podaje imienia. Wiemy natomiast, że jest on specjalistą od języków martwych i pasjonatem dawnej liturgii romańskiej.

Nasza panna Prim to postać, którą trudno polubić, a zarazem dość łatwo się z nią utożsamić. Cierpi ona na coś, co jest typowe dla młodych, oczytanych i wykształconych, ale mało doświadczonych życiowo osób: myśli, że pozjadała wszystkie rozumy. Na każdy temat ma zdanie, odrzuca wszystko, co nadprzyrodzone i strasznie przy tym zadziera nosa. Jednak konfrontacja z rzeczywistością San Ireneo, a w szczególności z małymi siostrzeńcami jej przełożonego, pokazuje, że wszystkie teorie, którymi jest naszpikowana i uważa za swoje tylko zaburzają osobisty i prawdziwie szczery odbiór tego, co ją otacza. Że może warto by je odrzucić i spróbować szukać odpowiedzi na własną rękę?

Jest to historia o ponownym poszukiwaniu siebie i swojej duchowości. Daje trochę do myślenia na temat współczesnego świata. Jest także opowieścią o miłości, choć wielbicielkom romansów lekturę odradzam. Nie jest to typowa literatura kobieca (określenie to z przykrością muszę uznać za pejoratywne). Opowiedziana prostą, ale elegancką prozą czyta się lekko i z prawdziwą przyjemnością.

Autorka nazwała swoją powieść baśnią dla dorosłych i rzeczywiście, jest w tej książce coś baśniowego: mały, idealny świat, w którym żyje się w swoim tempie, za niczym nie goniąc i celebrując drobne przyjemności, takie jak sąsiedzkie pogaduszki, czas spędzony w miejscowej księgarence na wyborze książek, czy filiżanka herbaty wypita w dobrym towarzystwie. Któż nie chciałby wyjechać do takiego San Ireneo, choćby na wakacje? Ja na pewno.

el despertar aleman

Jako świąteczny bonus dodaję okładkę niemieckiego wydania, która bardzo mi się spodobała:)

Advertisements

10 thoughts on “Przebudzenie panny Prim

      • Niedługo pewnie będzie po polsku, ale jeśli w miarę znasz hiszpański to polecam w oryginale, bo nie jest napisana jakimś zawiłym językiem:)

      • Hm… Akurat jeśli chodzi o czytanie po hiszpańsku (najgorsze od zawsze było dla mnie mówienie), to chyba mogłabym spróbować, bo nie jestem aż taka najgorsza w tym 😀 a w razie czego mam słowniki i książki z odmianami.

        Jest na amazonie na Kindle za 18 USD, więc coś czuję, że zakupię w niedługim czasie 😀 Ale fajnie!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s