Marika vs. smok

marika

Dziś muzycznie.

Mam ostatnio wiele stresów, więc postanowiłam relaksować się przy pomocy muzyki.

Na początek Marika. Nie jestem zagorzałą fanką całości jej twórczości (np. reaggae średnio do mnie przemawia), ale trzeba jej przyznać, że potrafi dać kopa energetycznego. A i teksty ma często bardzo dobre. Do mojej bazy podnoszących na duchu utworów na pewno należą jej: Moje serce i Uplifter.

Lubię też Smoki, choć one średnio podnoszą na duchu… ze swoim enigmatycznym tekstem i niepokojącą muzyką.

W zeszłym tygodniu odkryłam płytkę Chilli Zet Live Sessions: Marika, nagraną w maju 2013 przy współudziale muzyków z zespołu Spokoarmia  (dla oszczędnych dostępna w całości na Youtubie;). Są to nastrojowe akustyczne aranżacje przeplatane dialogami Mariki z muzykami nagrywającymi z nią w studio. Według mnie dialogi psują całość i lepiej by było, gdyby zostały wycięte. W szczególności jeden, naprawdę beznadziejny:

– A ja wiele razy słyszę: „O czym są Smoki?” Takie pytanie. – mówi Marika.

– O smokach, hehehe. – błyskotliwie rzuca jeden z muzyków.

– No właśnie nie o smokach. O dziewczynach. – próbuje tłumaczyć Marika.  – O silnych dziewczynach, które…

– O feministkach!!! – przerywa muzyk triumfalnie, rechocząc jak pijaczek spod sklepu całodobowego.

– Właśnie  nie, nie o feministkach. Nie o żadnych feministkach. –  broni się Marika (widać feministki to najgorsze, co może  być! Najlepiej się kategorycznie odcinać od tej szkodliwej ideologii).

Muzyk (bodajże gitarzysta) dalej rechocze zadowolony ze swej elokwencji i w końcu konkluduje odkrywczo (pewnie chodził na polski w szkole):

– Ja sobie mogę interpretować jak chcę! Hehehehe.

Tu Marika odzywa się w te słowa: – Bo feministka moim zdaniem to jest wyrażanie jakiegoś poglądu, prawda? A silna kobieta może być kobietą zupełnie niefeministyczną.

– To jest twoje zdanie, które szanuję, ale się z nim nie zgadzam!!! ( + Hehehe)

– Smoki są o silnych kobietach, które doskonale radzą sobie w męskim świecie, ale niekoniecznie tego chcą. Że wolą czasem wejść w rolę niefeministyczną, nie tę wypracowaną przez sufrażystki.

– Hehehe – koleżka na to, elokwentnie. – I tak mnie nie przekonasz!!! Hehehehe, he he.

I tak dalej w tym klimacie. Ja bym to na miejscu Mariki wycięła. No bo aż w uszy boli słuchać, jak mądra dziewczyna polega w dyskusji z zakutą pałą, która w dodatku nie dysponuje żadnymi argumentami poza głupawym rechotem… Zdecydowanie feminizm w to coś, co należy zamiatać pod dywan… Byle nadal utrzymać takie status quo.

Ale ale. Pomimo tego incydentu, płytka jest OK, fajnie zaaranżowana, fajnie zaśpiewana: subtelnie i kameralnie. Teksty są dobre i dają do myślenia. I chociaż sięgnęłam po nią w celu dodania sobie energii, moimi ulubionymi utworami na niej są właśnie nieszczęsne Smoki oraz jeszcze mniej wesoła Bezsenność.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s